u-filipinki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Na blogu u-filipinki jest kilka fotek Farkusa w jego galerii. Kochany i śliczny to kotek.
Kurcze, gdzieś mi się zapodziały linki do bloga grzesia i tymka.

die Lerche – skowronek
der Rucksack – plecak

Późno już, powinnam iść spać…
Dzień w miarę spokojny. Pan listonosz przyniósł w całej stercie korespondencji do famili dwie przesyłki do mnie. List od Madzi i bąbelkową kopertę od Tymka. Uwielbiam dostawać listy analogowe. Zła jestem na siebie i na mojego laptopika, bo odkąd go mam, niewiele pośliniłam znaczków, żeby nakleić je na kopertki z listami wysyłanymi pocztą tradycyjną.
I się mi wiele kontaktów urwało, albo jakoś spłyciło. Niby świecą się słoneczka na gg, niby program pocztowy działa poprawnie, a mi tak trudno zmobilizować się do utrzymywania przyjaźni przez internet. Co innego listy analogowe. Jakie to przyjemne wyciągnąć ze skrzynki kopertę, odczytać nadawcę, niecierpliwie rozrywać i zapoznawać się z jej zawartością. Naprawdę wspaniałe uczucie, znacie je może? Tegoroczna wiosna przyniosła mi dobrą energie i mobilizację, żeby nadrobić zaległości w pisaniu i odpisywaniu na listy. Kupiłam kilka wiosennych kartek, zaadresowałam koperty i wrzuciłam je do skrzynek na listy. W Austrii mają one kolor żółty. Na każdej jest naklejka z prześmiesznym zwrotem w stylu „czuję się taka pusta”, lub „ nie masz nic dla mnie?” – takie zachętki, żeby wysyłać listy.
Potem było pożegnanie Maćóśa, bo wyjechał „za chlebem” do Cennes. Następnie nudnawa dzisiaj lekcja niemieckiego z dużą ilością pracy domowej.
Po powrocie codzienne obowiązki.
Minęła 23:00, Korduś i Emi już śpią. Hania w Graz, Peter we Francji. A ja uzupełniam zaległości w blogu, dając znać tym samym, że nie zawiesiłam tej mojej małej produkcji;-)

empfehlen – polecać
vorhaben – planować

Wstydzę się, że jestem Polką, bo:
- pochodzę z kraju, który nauczył mnie oszukiwać i kraść. Jeśli tylko była okazja ukręcić jakieś lewe pieniądze, oczywiście się to robiło. Nie dla luksusów, nie, dlatego, żeby się zajebiście zabawić, mieć na tonę kosmetyków, czy nowe ciuszki, ale po to by sobie kupić jedzenie, po to by zapłacić czynsz w internacie;
- renta mojej mamy nie przekracza 500 złotych;
- w moim kraju człowiek nie może zaspokoić podstawowej wartości, jaką jest poczucie bezpieczeństwa;
- stanowimy taniuśką siłę roboczą Zachodu;
- Lepper zaszedł już tak wysoko;
- coraz to otwierają się nowe pieprzone Esprity, Benetony, Kotonfildy, Lewisy, Zary, Galerie Centrum i oczywiście są tacy, których stać na zakupy w takich salonach ze świadomością, że ich bogactwo wynika z okradania innych (patrz: politycy);
- poparliśmy wojnę w Iraku.
Nie mam czasu i ochoty wymieniać pozostałych powodów do wstydu wynikającego z mojej narodowości. Oczywiście nie zapominam o powodach do dumy, bo i takie zauważam. Niepokoi mnie tylko fakt, że coraz częściej wstyd mi, iż jestem Polką.

der Scham – wstyd
die Armut – bieda, nędza

Panie Prezydencie chciałabym wiedzieć, kto jest odpowiedzialny za to, że moja przyjaciółka, zatrudniona w jednym z Urzędów Pocztowych na ¾ etatu, zarabia 531 zł/miesięcznie? Czy to ona ponosi całkowitą odpowiedzialność za to, jakie pieniądze, co miesiąc przynosi do domu? Ta osoba ma niepełne wyższe wykształcenie (licencjat) i w ciągu najbliższych dwóch lat zdobędzie tytuł magistra. Ta sama osoba ma na utrzymaniu dwójkę dzieci i męża, który przed rokiem stracił pracę. Naprawdę chciałabym poznać odpowiedź i to z Pana ust. Czy Pan zdaje sobie sprawę, że za taką pensję człowiek nie jest w stanie GODNIE żyć samotnie, więc gdzie tu mówić o dodatkowych trzech członkach rodziny. Co Pan na to? I co na to cała brygada konowałów zarządzających Naszym krajem, zarabiająca (kradnąca!!!) grubaśne miliony. Nie macie sumień prawda?

der Dieb – złodziej
die Korruption – korupcja

Na płycie „sojka sonety shakespeare” jest 12 utworów. Słucham ich często w kuchni, gdy przygotowuję posiłki. Bardzo lubię tą płytę. Identyfikuje się najbardziej z sonetem 66. Przekład Stanisław Barańczak, muzyka Stanisław Sojka.

LXVI

W śmierć jak w sen odejść pragnę, znużony tym wszystkim:
Tym, jak rzadko zasługę nagradza zapłata,
Jak miernota się stroi i raduje zyskiem,
Jak czystą ufność krzywdzi wiarołomstwo świata,
Jak hańba blask honoru rychło brudem maże,
Jak żądza na złą drogę dziewiczość sprowadza,
Jak zacność bezskutecznie odpiera potwarze,
Jak moc pospólną trwoni nieudolna władza,
Jak sztuce zatykają usta jej wrogowie,
Jak naukę w pacht biorą ignorantów stada,
Jak prostą prawdomówność głupotą się zowie,
Jak dobro złu na sługę najwyżej się nada.
Znużony – odjeść pragnę; lecz chęć w sobie dławię:
Jeśli umrę, sam na sam z światem cię zostawię.

das Sonett – sonet
lassen – zostawić

… i już zmokłam…

der Regen – deszcz
der Wind – wiatr

Może zbyt ubogie jest moje słownictwo, by opisać ten koncert. Było naprawdę PRZE-CU-DO-WNIE. Nie miałam jak dotąd okazji posłuchać czegoś tak pięknego na żywo. Nie miałam również okazji siedzieć w pierwszym rzędzie i dokładnie widzieć sceny. A w piątek to wszystko się wydarzyło. Taki koncert pozostaje w pamięci na zawsze.

das Konzert – koncert
der Chor – chór

Jest kilka sposobów. Są znane chyba wszystkim szczegóły, po których z całą pewnością stwierdzamy, że przyszła już wiosna. Chociażby takie jak przebiśniegi czy krokusy, które pięknie kwitną przed domem. Jest wiele innych wiosennych kwiatków. Jest poranny śpiew ptaków, którego w zimie nie słychać. Jest o wiele jaśniej, dni stają się dłuższe.
Ja mam swoje dwa prywatne znaki szczególne, po których stwierdzam, że nadeszła moja ulubiona pora roku. Pierwszy z nich, związany jest z czynnością, którą bardzo lubię robić, czyli z rozwieszaniem prania. We wtorek po raz pierwszy w tym roku rozwiesiłam pranie na balkonie, by mogło wysychać w słoneczku. Drugi fakt: w poniedziałek wyszłam kilka minut po szóstej rano, w piżamie po codzienną gazetę do bramy. Tak oto zima zła odeszła na przynajmniej 8 miesięcy.
W oddali widać jeszcze sporo śniegu na szczytach Alp, bywa, że utrzymuje się do maja. Dla mnie fajnie, że ‘w oddali’ a nie przed domem.
A jutro pojadę rowerkiem na uniwersytet, a co mi tam.

beabsichtigen – mieć zamiar
der Frühling – wiosna

Mój ‚tatuś’ ma dzisiaj imieniny… niech ma. Wspólczuję mu i tyle.

der Vater – ojciec
der Namenstag – imieniny

Minęło południe.
Wróciłam z kościoła. Znalazłam tam swoją czapkę, którą zgubiłam przed tygodniem. Wiosna już idzie, ale czapusia dobrze się spisała tej zimy, chciałabym mieć ją i w przyszłym roku.
Po mszy, w sali parafialnej zamiast tradycyjnej kawy z ciachem, około dziesięciu zup do wyboru. Hasło: „zjedz zupę, zapłać za sznycla”. Kaska zebrana idzie na projekt jakiejś kobiecej organizacji. No i dzisiaj również robienie kanapek dla bezdomnych. Tym razem nie smarowałam chleba masełem, tylko pakowałam w folie przygotowane przez innych kanapki. Taki dobry uczynek dla potrzebujących, jakieś 15 minut mojej pracy, cieszę się, że mogłam pomóc.
Coraz mniej mnie przed kompem, bo:
a/. Powróciłam do książek. Tak jak to było przed rokiem, zatapiam się w różnorakiej lekturze. Po skończeniu „Klub Dumas” zabrałam się za niezwykle interesującą książkę o doktorze Mengele. Mam za sobą sto stron opisów jego bestialskich eksperymentów na więźniach Oświęcimia. SZOK! Czytając te opisy, przeszywa mnie potworny ból. Ani trochę nie można tego gościa usprawiedliwiać jego chorobą psychiczną, bo istotnie nie mógł mieć zdrowych zmysłów, skoro się tego wszystkiego dopuścił. Ale, ale… osobiście uważam, że aktualnie na całym świecie są tysiące podobnych istnień. Nadal wśród nas żyją psychopaci, mordercy, skrzywieńcy ideowi, którzy gdy tylko mogą, lub, gdy tylko by mogli, robiliby dokładnie to samo, co Mengele. Zmieniły się czasy, po prostu teraz tego robić nie można, zbyt wielkie ryzyko kary. On to mógł robić, mało tego, dostawał za to odznaczenia, uznanie, piął się po szczeblach jakiejś tam ówczesnej kariery. Totalnie nikt go nie powstrzymał! Tego nie mogę zrozumieć?!?! Bezkarnie wysyłał na śmierć tysiące ludzkich istnień.
b/. Zabrałam się z naukę niemieckiego. Nie ma tak, że idę bez zadania domowego, jak to bywało czasami w poprzednim semestrze. Robię sporo ćwiczeń gramatycznych, wypisuję słówka, przygotowuję się do czerwcowego examu państwowego. Oj jak bardzo chciałabym go zdać. Postanowiłam sobie chodzić na wszystkie laborki w tym semestrze, chociaż bywają mega nudne.
c/. Moją stroną startową jest portal gazety wyborczej. No i co klikam by otworzyć przeglądarkę, to widzę ‘cudowne’ informacje ze świata i kraju. Terroryści, VAT, bezrobocie i Lepper, z którym jego przeciwnicy, kompletnie sobie nie radzą. Czy aby na pewno chcę do tego wracać, mimo że tak potwornie tęsknię?
Emilka ćwiczy grę na klarnecie, Korduś gra na gejmboju, słoneczko chyba odpoczywa po wczorajszym mocnym świeceniu. A ja czekam na znajomych z kursu, przyjdą do mnie w odwiedziny.

die Wichtigkeit – ważność
das Schaf – owca


  • RSS