u-filipinki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

.pl

2 komentarzy

Jestem w polandzie. Mam 3 sekundy na napisanie tej notki. Dojechałam szczęśliwie i mam się dobrze. Spaceruję po Warszawce i jakoś mam tak, że wszystkie złotówkowe ceny przeliczam na eurosy. Może w najbliżyszm czasie uda mi się napisać coś więcej, ale jak się nie uda to przepraszam.
POZDRAWIAM wiernych i niewiernych czytelników z kraju nad Wisłą skisłą.

Mam już bilet na piątkowy pociąg do Warszawy. Kosztował 104.70 €. Wyjeżdżam o 17:35 z Salzburga, mam przesiadkę w Wiedniu i na 6:50 w sobotę będę w stolicy. Z dworca odbierze mnie wujek, bo Panna Młoda (Ania), może będzie jeszcze spać.
Za każdym razem gdy jadę do Warszawy trzyma się mnie taka nadzieja, że ten paskudny budynek dworca centralnego udało się jakoś przebudować. Tyle już różnych planów było. Jak do tej pory moje pragnienie w tej materii nie zostało zaspokojone. Się wczoraj zapytałam Warszawiaków jak jest obecnie, odzew: „bez zmian”. Ech, a to stolica przecież. Takie Monachium np. stolicą Niemiec nie jest, a dworzec ma przewspaniały.

Wczoraj zobaczyłam na chodniku ślimaka, takiego bez domku-muszli. Pełzał po betonie, przerzuciłam go przez płot na trawę, żeby mu życie uratować, a on w trzy sekundy uwalił mi dłonie swoim śluzem, bleeeeee.

Samochód mnie dzisiaj prawie przejechał. A wczoraj mi się ubezpieczenie zagraniczne skończyło.

Paniki przed testem z niemieckiego nie przeżywam, bo i tak wiem, że więcej niż ‘trzy’ nie dostanę. Ech, a myślałam, że zdołam zaliczyć wszycho na tutejsze ‘dwa’ = Gut, ale pasiwy, koniunktiwy i nieregularne formy czasownika moje plany zaprzepaściły. I tak będę próbować ściągać. Przynajmniej szyki wyrazów po poszczególnych spójnikach. Bo oczywiście z 10 ich jest, ale każdy ma jakieś inne zasady pisania po nim czasownika. Nie może być przecież za łatwo.

die Umleitung – objazd
der Spiegel – lustro

Na IRCu

1 komentarz

To był chyba piątkowy wieczór. Gadam na IRCu z dwoma facetami. Internetowe znajomości. Każde z nas jest w innym kraju, klikamy po polsku. Nagle jakby się umówili (albo raczej ich potomstwo się umówiło) równocześnie odchodzą od kompa, pisząc mi, że idą na chwilę do swych dzieci. Jeden z nich idzie do malutkiej córki, bo ona nie może zasnąć, drugi idzie rozdzielić skłócone rodzeństwo. Wracają, stukamy dalej.
A ja nie jestem tatusiem :P

sich abfinden+D – pogodzić się
entspannt – odprężony

Pochwała

1 komentarz

Korduś powiedział mi dzisiaj, że jestem jego najlepszą opiekunką, bo dotychczasowe nie były takie miłe i … co najważniejsze, moje poprzedniczki nie znały się na kompach, tak jak ja:-)
Dla takich ślicznych słów, warto było pracować tutaj dwa lata.

das Lob – pochwała
die Rüge – nagana

Gema oder fama

1 komentarz

Otóż. Mój niemiecki nie jest tak dobry, jakby można tego było oczekiwać, po kimś, kto od dwóch lat mieszka w Austrii. Niemniej jednak, wybaczcie mi drodzy, że będę mówiła czasami:
- ‘hendi’ zamiast telefon komórkowy
- Ha und eM zamiast Ha i eM, czy dość popularne Ha end eM (H&M)
- ‘autobana’ zamiast autostrada
- ‘szajse’, gdy się zezłoszczę
- czy już nawet nie ‘gejen’ lub ‘faren’ (idziemy, jedziemy) tylko w tutejszym dialekcie ‘gema’ lub ‘fama’
Zadomowiły się na dobre, te i kilka jeszcze innych słówek w mojej potocznej mowie, tej polskiej oczywiście ;-)

gehen – iść
fahren – jechać

Piosenka na dziś:

Where have all the good men gone and where are all the gods?
Where’s the great white Hercules to fight the rising odds?
Isn’t there a white knight upon a fiery steed?
Late at night I toss and I turn and I dream of what i need

I need a hero
I’m holding out for a hero till the end of the night
he’s gotta be strong and he’s gotta be fast
and gotta be fresh from the fight
I need a hero
I’m holding out for a hero till the morning light
He’s gotta be sure and he’s gotta be soon
And he’s gotta be larger than life
Larger than life

Somewhere after midnight
In my wildest fantasies
Somewhere just beyond my reach
There’s someone reaching back for me
Racing on the thunder and rising with the heat
It’s gonna take a Superman to sweep me off my feet

I need a hero
I’m holding out for a hero till the end of the night
he’s gotta be strong and he’s gotta be fast
and gotta be fresh from the fight
I need a hero
I’m holding out for a hero till the morning light
He’s gotta be sure and he’s gotta be soon
And he’s gotta be larger than life
Larger than life

I the mountains neath the heavens above
Out where the lightning strikes the sea
I can swear that there’s someone somewhere watching me
Through the wind and the chill and the rain
and the storm and the flood
I can feel his approach like a fire in my blood

I need a hero
I’m holding out for a hero till the end of the night
he’s gotta be strong and he’s gotta be fast
and gotta be fresh from the fight
I need a hero
I’m holding out for a hero till the morning light
He’s gotta be sure and he’s gotta be soon
And he’s gotta be larger than life
Larger than life

… wanna bitej śmietany. Z truskawkami. Albo z jakąś polewą. Usiadłabym przy niej i jadła, jadła, jadła do końca życia.

Kupiłam dzisiaj pół kilo truskawek, które tutaj kosztowały niespełna 2 eurosy. Drogie, co nie? A jak ceny tych owoców w naszej kochanej unijnej Polsce?

die Erdbeere – truskawki
die Schlagsahne – bita śmietana

Jeszcze tylko 7 dni i jadę na urlop do Polski. Może by się już spakować? ;-)
Cieszę się, że jadę pociągiem. To zdecydowanie mój ulubiony środek transportu. Wykupię kuszetkę, bo choć trochę chciałabym pospać, by nie zasnąć następnego dnia na ślubie Ani.
Ciekawi ludzie zapowiadaja się w gronie gości. Będzie Kaja Paschalska (ta od Klanu), Krzysztof Antkowiak (ten od Zakazanego owocu) i Krzysztof Kasowski (ten np. od Macho). Wiem, że to będzie wspaniałe przyjęcie, Ania i Wojtek są dla mnie bardzo kochani.

von etwas begeistert sein – być zachwyconym czymś
mit etwas zufrieden sein – być zadowolonym z

Książki

Brak komentarzy

Pojawił się w jej życiu ktoś, kto powiedział: „Masz pół roku, żeby napisać książkę. Tu masz miejsce do pracy, mieszkanie, przeprowadź się i pisz. Pisz jak najwięcej. Na twoje konto będzie co miesiąc wpływało tysiąc złotych. Nie musisz się martwić, że nie będziesz miała z czego się utrzymać. Oddasz jeśli się książka dobrze sprzeda”. A jeżeli się nie sprzeda? Nie ma takiej możliwości. To będzie na pewno sukces!
Przeprowadziła się do wskazanego mieszkania. Tydzień oswajała się z nowym domem. Po tym czasie, każdego dnia siadała przed komputerem, przy którym zawsze leżał dyktafon i kartki papieru.
Miała pomysł na trzy totalnie inne książki.
Jeszcze nie wiedziała, na której chce się skupić, którą napisać jako pierwszą. Na początek pisała luźne przemyślenia. Te, których uzbiera się najwięcej, staną się pewnie tematem pierwszej książki.
I tak to się zaczęło.
Dzisiaj kończy pisać trzecią książkę.
Czy będą kolejne? Może? Teraz jednak nie będzie miała czasu na pisanie. Teraz zacznie spędzać czas na spełnianiu swoich marzeń. Bo wreszcie może sobie na to pozwolić, bo w końcu ją na to stać.

der Lebenslauf – życiorys
der Vertrag – umowa

Do południa

1 komentarz

Śniło mi się dzisiaj, jak spaceruję nie pamiętam z kim, po dzielnicy Gdyni, tej na której mieszkałam z lat 20. Chodzę między blokami, zaglądam do znajomych sklepów i mówię tej osobie, że tak często mi się śni właśnie to osiedle. No bo wiecie, tam we śnie to mi się wydawało, że to prawda. Więc pokazuję paluchami i mówię: „O zobacz! To mi się zawsze śniło, i to, i to, nic się nie zmieniło”. A potem czytamy w gazecie doniesienia o tym, że jakiś ocean nagle podniósł swe wody, bo się jakaś góra lodowa strasznie szybko roztopiła. No i tutaj mój sen zaczyna być podobny do filmu ‘Armagedon’, czy ‘Dzień zagłady’. Jedna wielka katastrofa i na wszystko jest już za późno. Wszystko zostaje zalane wodą i chyba toniemy.

Odkurzając piętro dzieci ćwiczyłam w myślach rozmowę. Po niemiecku oczywiście. Bosz, 5 zdań a ja powtarzałam i powtarzałam, żeby tylko dobrze wyszło. Ale i tak najważniejsze to się odważyć zagadać. Udało się! Powiedziałam: „że muszę wyjść do Gabrysi, bo potrzebuję Nachhilfe z niemieckiego, że mam w przyszyły piątek test i za nic nie rozumiem pasivu i konjunktivu, że to będzie trwało jedną albo dwie godziny i że potem wrócę do domu. No i że wieczorem to bym chciała wyjść na koncert, bo koleżanka z Mozarteum gra na skrzypcach, ale to dopiero po kolacji, którą przygotuję”.
Ufffff, nie macie pojęcia ile to mnie kosztowało, to słuchanie samej siebie jak się jąkam. Zapytał się mnie czy jestem chora, co się stało, że tak ładnie z nim rozmawiam, że nawiązuję relację. Cieszył się, że zaczęłam do niego mówić sama z siebie.

Wsiadłam na rower, jakoś lekko mi się jechało, kwadrans i byłam u Gabrysi. Lekcja o końcówkach przymiotnika w różnych przypadkach i rodzajach, o stronie biernej i trybie przypuszczającym. Zrobiłam przy niej kilka ćwiczeń, a ona na to, że bardzo dobrze mi idzie i że to potrafię. Chciałabym też to potrafić na teście. No i potem już na zawsze.

Piękniusie słoneczko, ciepły dzień.

fliessend Deutsch sprechen – mówić płynnie po niemiecku
sich in Warschau niederlassen – osiąść w Warszawie


  • RSS