u-filipinki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

Zaspałam. Nie dużo, ale jak usłyszałam dzwoniący budzik, to go nieprzytomnie wyłączyłam z hasłem: ‘jeszcze chwilunia’. No i zbudziłam się po 20stu minutach. Zasiedziałam się w nocy przed komputerem, podekscytowana dodawaniem fotek na wuwuwu do mojego nowego albumiku. Linka podaje prywatnie, proszę się upominać:-)

Pojechałam razem z Kubą na lotnisko. Pożegnaliśmy się, poleciał. Kurczę, też bym sobie dzisiaj poleciała do Polski. Rzecz jasna tą znajomość pragnę utrzymać, fajno, bo Kuba będzie stacjonował w Warszawie. Taki mój pierwszy znajomy na ‘nową drogę życia’:-)

Wybrałam się dzisiaj po rękawiczki do autobusowej zajezdni. Weszłam do pokoju, w którym było mnóstwo ciekawych rzeczy: czapki, szaliki, parasole, portfele, torebki, plecaki, komórka, aparat cyfrowy, nawet jakiś płaszcz, kurtka, i wiele różnych rękawiczek, ale moich nie znalazłam. Szkoda.

U Pani Izabeli małe sprzątanie mieszkania, wyrzucenie śmieci, poszukiwanie kasety magnetofonowej i przyszycie trzech guzików.

W drodze do domu zakupy spożywcze.

Telefon z peterowego biura, jutro mam przyjść popracować, extra, każdy euros na wagę złota.

Telefon od pani z biura podróży. Są dwie opcje. Jechać autokarem z Salzburga do Krakowa, potem pekap do Wawy, lub jechać pekapem do Wiednia, a tam autokar do Wawy. Wybieram pierwszą, bo oczywiście tańsza.

Na kolację gulasz z makaronem. Zjedliśmy we trójkę, pogadaliśmy. Po kolacji Peter pojechał do Wiednia. Zostałam sama z Kordusiem, który nie chce iść spać. Tak jak i ja, zalega przed swoim komputerem.

płomień zapałki
wskazał drogę do ciebie
a teraz ciemno

Kigo

1 komentarz

Tradycyjne haiku zawsze były mocno związane z naturą. Pory roku stanowiły dla poetów doskonałe tło dla utworu, pozwalały lepiej pokierować wyobraźnią odbiorcy. Właśnie, dlatego wprowadzono do wierszy element nazywający się kigo. To po prostu słowo lub wyrażenie związane z jakąś konkretną porą roku. Każda z nich wprowadza czytelnika w specyficzny, niepowtarzalny nastrój.
Kigo wskazuje porę roku bardzo wyraźne, poprzez użycie jej nazwy (np. „letni upał”), mniej wyraźnie (np. „opadające liście”) lub bardzo subtelnie, poprzez opisanie charakterystycznego dla danej pory roku koloru, zapachu, smaku, rośliny. Można też odwołać się do jakiegoś święta, wydarzenia („święto zmarłych” to głęboka jesień, „walentynki” to wiosna itp.).
Rola kigo nie ogranicza się jedynie do sugerowania pory roku w której haiku zostało napisane. Niejednokrotnie odzwierciedla także emocje, uczucia, okres życia.

Też spróbowałam. Oto moje pierwsze kigo:

śnieżna zawieja
zamrożone uczucia
wiosną odtają

straszna ulewa
Bóg podlewa swój ogród
ja przemoknięta

Szkoda

1 komentarz

Żałuję, że wcześniej nie mówiłam, nie pytałam. Teraz jest już za późno.

Takie tam…

1 komentarz


Dzisiaj w parafii zupowa niedziela. Już pisałam o tej tradycji na moim blogu. Hasło: ‘zjedz zupę, zapłać za sznycla’. Spróbowałam chyba 5 różnych zup, nie miałam kasy, żeby dołożyć się do zbiórki na jakiś projekt, ale w zamian pozmywałam brudne naczynia.

W Salzburgu straszna śnieżyca, zaparzę sobie dzbanek dobrej herbaty, opatulę się kocem i coś poczytam. Wczoraj skończyłam kolejną książkę, jeszcze bym chciała w tym miesiącu przeczytać ze dwie. Wiem, bowiem, że po powrocie do polandu nie będę miała tak dużo wolnego czasu na czytanie, do moli książkowych nie należę, no i nie potrafię przeczytać sześciuset stron w 3 godziny. Niesamowita umiejętność.

Upiekę dzisiaj kokosanki. Ostatni razu tutaj. Następne w Warszawie.

Włosy moje coraz dłuższe, nie rosną tak szybko jak amarylis, ale mogę już je związać w kitkę, i co najważniejsze nie jest to mysi ogonek. Straszną mi krzywdę wyrządziła pani z nożyczkami w czerwcu. Nie dosyć, że za mocno skróciła to jeszcze na maxa przerzedziła. Dopiero teraz nabierają swojej prawdziwej gęstości.

Korduś zadzwonił do biura rzeczy znalezionych w autobusach. Rękawiczki, które wczoraj zostawiłam w 16stce, czekają już na mnie. Jutro po nie pojadę. Nie macie pojęcia jak się cieszę! Czemu nie wierzę, że w Polsce nie spotkałaby mnie taka uczciwość?

Dzisiaj

1 komentarz

To był bardzo miły dzień. Złaziliśmy się po Monachium w sporym (jak dla mnie) mrozie, ale naprawdę było wesoło. Co jakiś czas rozgrzewaliśmy się wchodząc do ciepłych sklepów, raz pijąc kawusię w niewielkiej kawiarence. Wylądowałam w dwóch przymierzalniach, by pokazać Kubie jak prezentują się ciuszki, które on chciał kupić dla swej kobiety. Nabył jedną fajową rzecz, pewnie sprawi jej tym radochę:-)

Zgubiłam moje czarne skórzane rękawiczki, zostawiłam je rano w 16stce. Tak to jest, jak nie mam ich na sznurkach. Szkoda mi ich bardzo. Wracając do domu zapytałam się kierowcy autobusu, miał znaleziony parasol, ale rękawiczek nie. Podał mi numer na centralę, jutro zadzwonię, być może ktoś znalazł i oddał. Bardzo bym sobie tego życzyła.

Rano Hania wyleciała do Kanady. Kuba wylatuje w poniedziałek do Polski. Jeszcze miesiąc będę mieszkała z Kordianem i Peterem. Pobudki o 6:30, kanapeczki do szkoły i pracy, trochę domowych obowiązków i nastąpi koniec moje przygody w Austrii.

.de

1 komentarz

Sobota.
Spaceruję.
Po Monachium.
Z Kubą.

Konkurs

1 komentarz

Wymień owoce widoczne na zdjęciu. Dla ułatwienia podpowiem, że nie ma na nim marchewki, która to przez UE traktowana jest również jako owoc:-)
Wśród osób, które podadzą prawidłową odpowiedź zostaną rozlosowane nagrody.



Tadam! Uporałam się z wyborem środka komunikacji i dnia mojej podróży.
Zatem opuszczam Salzburg w czwartek 24marca, by postawić swe stopy piątkowym rakiem w Krakowie. Mam nadzieję, zatem, że te liczne rzesze krakowskich znajomych, zerwą się ze snu o 6stej by powitać mnie na dworcu:P a następnie odprowadzić na pekap do Warszawy. Bo inaczej nie będzie kulek od zająca!
A może by tak święta spędzić w Krakowie, co?:-) Albo nieeee, bo Maverick, zamiast spalić moje kreciki, gotowy jeszcze utopić je w lany poniedziałek.
Po niedzieli kupię bilet, na tą jakże ‘przyjemną’ dziesięciogodzinną autokarową podróż. No i się spakuję;-)

Haiku

1 komentarz

Haiku to nierymowany wiersz wywodzący się z Japonii. Składa się z siedemnastu sylab ułożonych w trzech wersach: w pierwszym pięć, w drugim siedem i w trzecim znowu pięć zgłosek. Choć może się wydawać, że to zbyt mało, istota haiku tkwi właśnie w niedopowiedzeniu. Po zapoznaniu się ze słowami, czytelnik zostaje zachęcony do użycia własnej wyobraźni, do przywołania swych najgłębszych uczuć. Treścią haiku stają się zaskakująco proste spostrzeżenia poety, opisującego równie proste rzeczy i zdarzenia.

Spróbuję, czemu nie?
Napisałam kilka wybrałam trzy. Troszkę zbyt banalne, ale przecież dopiero zaczynam. Na ten moment skupiam się bardziej na liczeniu zgłosek (5+7+5) niż na treści. Fajna zabawa, bo teraz prawie każdą myśl sylabizuję, obliczając czy nadaje się na haiku:-)

zegarek stanął
czas ucieka przez palce
zaciśnij dłonie

ona wspomina
ciepło od twoich ramion
już nie ogrzeją?
kwiaty zakwitną
przyjedzie wiosna słoneczna
będę daleko

  • RSS