u-filipinki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2005

„Idź, kochaj”, to tytuł książki Tomasza Tryzny, którą przed chwilą skończyłam czytać.
Gorąco polecam, choć od razu uprzedzam, że to wyjątkowo dziwna lektura.
Jestem szczęściarą. Bezapelacyjnie. Na tle głównego bohatera. I na tle innych bohaterów, pojawiających się nie w książce, ale w moim codziennym życiu.
Zrozumiałam to też, gdy w rozmowie na gg przeczytałam: „są tacy, którzy tobie zazdroszczą”.

Nie mam swojego domu, ale mam gdzie mieszkać. To najważniejsze!
Jutro znowu przeprowadzka. Już się tym w ogóle nie przejmuję, rutyna…

Jeszcze godzina do rozpoczęcia Nowego Roku.
Sonia w pokoju obok śpi. Też mam ochotę na sen, ale jeszcze poczekam. Dostałam od gospodarzy butelkę szampana, z rozkazem wypicia go całego:-) chyba się nie uda.

Życzenia z zagranicznego smsa: „Maryś! Wszystkiego najlepszego życzę ci i żebyś w końcu znalazła prawdziwy dom i miłość, bo do tego to ty na razie nie masz szczęścia.” Ano nie mam…

Dobrego Roku Wam życzę!
A sobie wytrwałości.

Paranoja

1 komentarz

Ogromne zło zobaczyła wtedy w jej oczach.
Sparaliżowana strachem, zdołała uciec.
Nie wie czy jest teraz bezpieczna, chociaż boi się już znacznie mniej.

2005

Brak komentarzy

Ważny rok, duże zmiany:
- pożegnałam Salzburg i wszystko co z nim związane; trzy lata mojego życia; ważni ludzie, ciekawe miejsca, niezapomniane wydarzenia
- zakończyłam przygodę gosposi w .at
- wróciłam do .pl
- pożegnałam swoje ogromne złudzenia i naiwności
- rozstałam się z leniwymi, wolnymi wakacjami, tegoroczne spędzając calutkie w pracy
- rozpoczęłam swoją terapię
- podpisałam umowę o pracę na stanowisku, które bardzo lubię
- poznałam kilkanaście miłych, interesujących osób, z kilkoma zaprzyjaźniając się bliżej
- dobry i zły los dali o sobie znać – chyba po równo

Lekcje od życia pobrane, nie wszystkie egzaminy zaliczone pozytywnie, poprawki już od stycznia.

Spotkała mnie mega uczciwość ze strony sympatycznego kolegi. Dobrze, że są jeszcze tacy faceci na świecie. Fajnie, że poznałam jednego z nich, chociaż z tego naszego poznania, nic już nigdy więcej nie wyniknie. Tak postanowił. Dziwnie…
Znowu Fishowe ‘było, minęło’ pasuje jak ulał.

Twoje konto Filipinkaa oraz wszystkie związane z nim dane przechowywane w serwisie Sympatia zostały usunięte na Twoją prośbę.
I bardzo dobrze!:-)

Myślałam, że mój lęk jest największy na świecie.
Ale oto spotykam ludzi, którzy boją się równie mocno jak ja. Ba! Może nawet mocniej.

Tegoroczne święta piękne.
Wigilia w Gdańsku.
Pierwszy dzień w Sopocie.
Drugi dzień w Gdyni.
Bożonarodzeniowe Trójmiasto.

Wśród wielu prezentów dwie książki, Snupi na bieliźnie, Mapety na dvd, karmelki angielskie.

Msza w gdańskim św. Janie. Kazanie księdza Niedałtowskiego jak zwykle mądre. Bardzo brakuje mi tych nauk w Warszawie.
Nasza Miłość ma w końcu ręce i nogi.
A Słowo stało się Ciałem.



I jak?:-)

Dzisiaj podróż do Krakowa.
W piątek do 3miasta.
A powrót do stolicy nie wiem kiedy.

przytulam

Raindrops on roses and whiskers on kittens
Bright copper kettles and warm woolen mittens
Brown paper packages tied up with strings
These are a few of my favorite things

Cream colored ponies and crisp apple streudels
Doorbells and sleigh bells and schnitzel with noodles
Wild geese that fly with the moon on their wings
These are a few of my favorite things

Girls in white dresses with blue satin sashes
Snowflakes that stay on my nose and eyelashes
Silver white winters that melt into springs
These are a few of my favorite things

When the dog bites
When the bee stings
When I’m feeling sad
I simply remember my favorite things
And then I don’t feel so bad

Jeśli jest mi smutno to na pocieszenie:
- oglądam Album Amelii, to jedna z moich ulubionych książek
- przytulam się do Panabogakrecika i opowiadam mu o moich smutkach
- piję gorące kakao z bitą śmietaną najlepiej
- kupuję sobie kolejną książkę
- idę na spacer
- oglądam jakąś polską komedię
- zasypiam – bo sen jest zawsze doskonałym lekiem na całe zło

A co Wy robicie jeśli czujecie smutek?

Marzenie

Brak komentarzy

Co roku w grudniu odnawia się jedno moje ogromne marzenie. Marzenie dotyczące świąt. W tym roku wyjątkowo mocno we mnie odżyło.
Wystarczy kliknąć w grudniowe archiwum ubiegłego roku, by przypomnieć sobie, że gwiazdkę spędziłam w Salzburgu w cudownym towarzystwie Agnieszki.
A poprzednie z rodziną mojej chrzestnej w Gdańsku.
A jeszcze kiedyś ‘na robotach’ we Francji.
A jeszcze kiedyś u cioci w Hannoverze.

Czekam na taki rok, w którym to nie będę pakowała ubrań i przygotowanych prezentów do plecaka, by z nim wyruszyć w podróż do miejsca, gdzie czeka na mnie dodatkowe nakrycie.
Czekam na taki rok, w którym to ja będę mogła zaprosić do siebie, wszystkich, którzy do tej pory gościli mnie na Wigilii. Mamę, ciotki, wujków, kuzynostwo, przyjaciół. Wszystkich!
Nie mam na razie tego ‘do siebie’. Ale głęboko wierzę, że za kilka, może kilkanaście lat, będę miała swoje mieszkanie, a w nim miejsce na duży stół, który pomieści przyjezdnych gości.
I będzie pachniało choinką, piernikiem, mandarynkami.
Będzie kompot z suszonych owoców, makowiec, barszcz.
Będziemy śpiewać kolędy.
I będę znowu najszczęśliwszą osobą na świecie, bo spełni się moje największe marzenie.

Pożałowałam, że jestem do niej podobna. Choć przecież nie mam na to żadnego wpływu.
Szkoda.
Trudno.
Smutno.
Być może była szansa na ciekawą, interesującą znajomość.
Na przyjaźń.

było, minęło…


  • RSS