u-filipinki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

Miałam ogromną ochotę pójść w niedzielę na herbatę do Samych Fusów, ale jakoś nie mogłam sobie przypomnieć gdzie ta herbaciarnia jest…

Dostałam dzisiaj czekoladki Bacetti. Przyjechały do mnie prosto z Włoch.
Stanowią ostrą konkurencję dla mocartkulek, w moim odczuciu nawet je wyprzedzają:-)
A jeśli ktoś nie zna tych smakołyków to polecam film „Amadeusz”, odegrały w nim pewna rolę.

Again

Brak komentarzy

You’re tearing me apart
Crushing me inside
You used to lift me up
Now you get me down
If I
Was to walk away
From you my love
Could I laugh again ?
If I
Walk away from you
And leave my love
Could I laugh again ?
Again, again…

You’re killing me again
Am I still in your head ?
You used to light me up
Now you shut me down
If I
Was to walk away
From you my love
Could I laugh again ?
If I
Walk away from you
And leave my love
Could I laugh again ?

I’m losing you again
Like eating me inside
I used to lift you up
Now I get you down

Without your love
You’re tearing me apart
With you close by
You’re crushing me inside
Without your love
You’re tearing me apart
Without your love
I’m dazed in madness
Can’t lose this sadness
I can’t lose this sadness

Miejsce

Brak komentarzy

Trzeba (po)znać swoje miejsce.
W rodzinie
W pracy.
W życiu.

W piątek poczułam gdzie jest moje.
Daleko…
Ale to nic.
Mądrze powiedziane: „Im szybciej to zrozumiesz/rozpoznasz, tym mniej będziesz przeżywała rozczarowań.”

Kurcze, to niesamowite, że Maverick, ani razu ich nie widząc, tylko z moich opowieści, wysnuł scenariusz taki, który właśnie się potwierdził. Wtedy w to kompletnie nie wierzyłam. A teraz przyznaję mu rację (w temacie mojego nie-powrotu na Nowogrodzką).

Mimo wszystko, jestem dzielna.
Mija pierwszy miesiąc mojej mieszkaniowej samodzielności.
Radzę sobie, rzekłabym, całkiem nieźle.

Wkurza mnie chwilami brak pewnych rzeczy (sprzętów), które albo mam na Nowogrodzkiej, albo ich nie mam w ogóle, bo dotychczas były wspólne.

Np. wczoraj pojechałam do Kuby z torbą moich brudnych ciuchów. Skorzystałam z jego pralki. Wypraną, mokrą bieliznę zabrałam do domu, ale przecież ja nie mam takiej rozkładanej suszarki.
O jakiś kołek wbity w ścianę i o jedną z rur po przekątnej pokoju, zaczepiłam linkę i na niej powiesiłam mokre ubrania. Przez noc prawie wszystkie wyschły. Troszkę żenujący widok, ale musiałam sobie jakoś poradzić. Kerfurowe suszarki za 20 zł są prawie jednorazowe, a na te za 120 to mnie nie stać (choć strasznie chciałabym taką mieć – bo przecież uwielbiam rozwieszać pranko).

Przez miesiąc ubierałam tylko takie rzeczy, których nie trzeba prasować. Moje żelazko zostało na Nowogrodzkiej. Deska do prasowania też. A ja nie cierpię chodzić w pogniecionych ciuchach.

W sobotę sprzątnęłam mieszkanie jak nasze prababki chyba. Małą miotełką zmiotłam wszystkie podłogi i następnie szmatą je umyłam:-)

Bardzo szybko się przyzwyczajam.
Cztery tygodnie temu gdy wnosiłam swoje rzeczy do tego mieszkanka, byłam przerażona i ani trochę nie chciało mi się w nim mieszkać. A teraz jest mi w nim dobrze. Szybko się przyzwyczaiłam do autobusowych podróży, mało tego, fascynuje mnie, że 175 jedzie taką piękna ulicą, jaką jest Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat.
Nie wiem jak długo będę jeszcze tam mieszkać. To zależy głównie ode mnie i od tego czy zdobędę się na wybór i kupno mieszkania.
Kredyt dostanę, ale problem w tym, że wraz będzie brakować mi kasy na umowę przedwstępną. Albo znajdę kogoś, kto odważy się podpisać ze mną taką umowę bez zaliczki, albo będę szukać kogoś, kto mi te pieniądze po prostu pożyczy. A to może trwać i trwać :-(

chyba się jednak zakochałam
od pierwszego wejrzenia
czy to możliwe???
ech…

Bóg

Brak komentarzy

Gdy dowiaduję się o śmierci osoby mi bliskiej, ważnej, młodej, mądrej, potrzebnej, zawsze zadaję mu pytanie: „Znowu się pomyliłeś?”
Ciężko mi dostrzec sens, w śmierci takich ludzi.
Ale może ON ten sens widzi, skoro zabiera ich do siebie…

A co z tymi, którzy tej śmierci pragną, którzy w modlitwach o nią proszą?
Czemu ich nie słucha?
Czemu ich nie zabiera?
W tym też jest jakiś ukryty sens?

Czemu ja tego nie rozumiem?

Daleko tak daleko, daleko tak

Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak
Mogę porozmawiać z Tobą czasem
Czasem znajdujesz dla mnie czas
Chciałbym coś powiedzieć o Tobie
Tak często czuję Twoją siłę
Nic się nie dzieje przypadkowo
Chociaż tak często w to wątpiłem

Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym
Tak bardzo chciałbym

Daleko tak daleko, daleko tak

Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak
Wyszedłem z domu, nie było nikogo
Zgubiłem sens, upadłem na twarz
Nocą ulice są złe
Samotność gnębi mocno tak
Poczułem wtedy, że jesteś
Czasem znajdujesz dla mnie czas

Tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym
Tak bardzo chciałbym

Cieszę się, że ten tydzień dobiega już końca.
Cieszę się, że jutro odpocznę.
No i w niedzielę też.

Przymierzam się do zakupu mieszkania.
Co z tego wyjdzie pokaże czas.
Jakiśtam kredyt podobno dostanę.
Może wystarczy na jakieśtam mieszkanko.

Dwa piątki, dwa pogrzeby.

(wzd)ech…

1 komentarz

Jakiś smutny czas przylazł do mnie, a łzy nieustannie cisną się do moich oczuf.
Zginął mi aparat cyfrowy.
W poniedziałek robiłam nim zdjęcia w firmie, a we wtorek już go nie było.
Zawsze zostawiałam go w szufladzie biurka.
Albo ktoś sobie wziął.
Albo wpadł mi do kosza na śmieci, który stoi obok mojego komputera.
Przeszukałam wszystkie śmieci w ogólnym składzie biurowca (bleee!) ale nie znalazłam:-(
Jest mi na maxa smutno.
Był podarunkiem.

Zastanawiam się nad tym czy ludzie są z natury dobrzy czy źli.
Oczywiście myślę również o sobie.
Bo jeśli są dobrzy, to czemu na świecie jest tyle zła?
A jeśli są źli to czemu tacy są?
I co to w ogóle jest dobro?
A czym jest zło?

Dostałam dzisiaj uroczy prezent. Jego wielkość zrozumieją tylko fani serialu ALTERNATYWY 4. Ta malutka karteczka ma mi pomóc w zdobyciu mieszkania.
To wizytówka Jana Winnickiego (dla kogo Jan, dla kogo Jasiek!)
Za sprawą tej wizytówki, Stanisław Anioł, po przyjeździe z Pułtuska, dostał mieszkanie zastępcze w Warszawie, do czasu oddania mieszkańcom bloku. Trzeba ją tylko okazać odpowiedniemu prezesowi spółdzielni. Może ona przyniesie mi szczęście?

chciałabym się przytulić…

Wyjątkowo napięty dzień.
W pracy.
I w życiu.
Martwię się tą przeprowadzką.
Znowu będę musiała spakować wszystko w kartony, prosić kogoś o pomoc i przewozić.. nie wiadomo dokąd… i rozpakowywać… nie wiadomo gdzie…
Chciałabym kupić mieszkanie chociażby po to, żeby w końcu rozpakować się U SIEBIE bez obaw, że za jakiś czas znowu będę musiała się wyprowadzać. Naprawdę mam dosyć tej tułaczki. W ubiegłym roku przeprowadzałam się cztery razy.
Zadzwoniłam do pana od wyliczeń kredytowych. W czwartek się okaże czy to nie motyka i słońce.

Wczoraj znowu się zgubiłam. Tym razem tak mnie to zdenerwowało, że się popłakałam z niemocy. Kompletnie nie widziałam gdzie jestem. Myślałam, że od Placu Trzech Krzyży, gdzie zupełnie niepotrzebnie zawiózł mnie autobus, wracałam do ronda z palmą, a ja szłam w przeciwnym kierunku. Na Mokotów. Gdy mi o tym powiedziała pani, którą zapytałam o drogę, miałam ochotę ze złości położyć się na śniegu i zamarznąć na śmierć. Było ciemno i zimno, a ja strasznie się spieszyłam, jak to zwykle w poniedziałek po pracy. Kurcze… z taką ilością moich zgubień spokojnie mogłabym zacząć pisać notatki na: gubie_sie_w_warszawie.blog.pl.

Bardzo, ale to bardzo chciałabym, żeby ktoś pouczył mnie Excela. Coraz częściej jego znajomość potrzebna mi jest w pracy, a te podstawy, które znam to już trochę za mało. Taki fantastyczny program, a ja robię w nim wszystko ‘na piechotę’ bo nie wiem, że można/jak można zrobić to sprawniej.
ONI mówią, że najlepiej nauczyć się samemu, tak długo klikać, aż się wyklika samodzielnie i zrozumie. No ale ja jednak wolałabym, żeby w tym klikaniu ktoś mi towarzyszył. Może właśnie Ty byś chciał/chciała?

Oskar dzisiaj ma urodziny. Ten kochany Oskar z Gdyni.

Etam…

Brak komentarzy

Ogólnie to smutno.
W jednym tygodniu pogrzeb Kasi, w drugim warszawskiej cioci, siostry mojego dziadka.
Dzisiaj się dowiedziałam, że na Nowogrodzką już wrócić nie mogę, zatem muszę pakować wszystkie manatki i szukać innego mieszkania. Tzn. mogę sobie mieszkać ile chcę na Franciszkańskiej, ale czy aby na pewno mnie na to stać?
Zadzwonię jutro do doradcy finansowego. Chcę widzieć czy mam jakiekolwiek szanse na kredyt mieszkaniowy. Świetnie doradził Kubie i Jankowi, obaj są bardzo zadowoleni z usług tego gościa. Spróbuję i ja, a jak się nie uda, to po prostu… nieważne…

Zapytała:
- Jak tam we wiadomym temacie?
Odpowiedziałam:
- Nijak. Dostałam kosza.

Zapytał:
- Jak znosisz to zimno?
Odpowiedziałam:
- Nie znoszę!


  • RSS