u-filipinki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2007

Samolot zabierze mnie w piątek ze stolicy Polski do stolicy Francji.
W sobotę rano pociągiem pojedziemy do stolicy Belgii, która jest również stolicą Europy. W Brukseli zjem gofry i tonę czekoladek.
W niedzielę po śniadaniu pojedziemy pociągiem do stolicy Holandii. W Amsterdamie upalę się trawą – JASNE, ŻE NIE!!!:-)

Cztery godziny podróży – trzy stolice.
A w Polsce? W cztery godziny z Warszawy nie trafię do ukochanego 3miasta. I przecież nie o odległość chodzi, a o ten pieprzony pekap co się wlecze jak karawana wielbłądów na pustyni!
Organizacja Euro 2012 w naszym kraju, cieszy mnie głównie w obszarze modernizacji taboru kolejowego. Bardzo bym chciała, żeby te tory i pociągi ‘naprawili’ Francuzi. Niechby taka TGV sunęła między Krakowem a Gdynią. Rybacy po trzech godzinach podróży mogliby być w górach, górale nad morzem. Wspaniała perspektywa!:-)
JA CHCĘ TEŻEWEEEEEE!

Hymn Unii Europejskiej

Już Europa zjednoczona
i na wieki będzie tak;
jedna, z wielu państw złożona,
niesie światu pokój, ład.

Niechaj rządzi w Europie
sprawiedliwość, wiary kwiat,
wolność ludów niesie w sobie
tej ojczyzny większej ład.

Bracia, niech Europa kwitnie,
wielkie dzieło wzywa was.
Złote gwiazdy na wyżynie
swoim blaskiem łączą nas.

Bez smyczy

1 komentarz

Wyłączyłam swój telefon komórkowy. Tak bez jakieś szczególnej przyczyny.
W ostatnim tygodniu włączałam go tylko wtedy, gdy ja chciałam dzwonić.
I wiecie co?
Świat się nie zawalił:-)
Moi przyjaciele są nadal moim przyjaciółmi.
Mój związek nadal trwa (choć do gadania służy nam głównie skajp i voip, a od piątku będziemy znowu razem).
Pracy nie straciłam. Nie mam telefonu służbowego, przez co nie muszę być do dyspozycji na każde wezwanie szefostwa.

Jestem szczęśliwa!

I mam najwspanialszego Anioła Stróża – zawsze to będę powtarzać.

Największą satysfakcję sprawia mi wykonywanie pracy, która ma sens.
Dzisiaj w piękny sposób potwierdziło się, że to co robiłam miało sens, miało ogromne znaczenie. Tych kilka obowiązków, które mi powierzono, było zaledwie promilem w wielkiej machinie zadań potrzebnych by przekonać członków Komitetu Wykonawczego UEFA, ale i tak jestem dumna ze swojej pracy, jak i pracy wszystkich ludzi, zaangażowanych w to wielkie przedsięwzięcie.
Fabryka, której przestałam ostatnio być pracownikiem, organizowała marketing kandydatury Ukrainy i Polski na UEFA EURO 2012.
Pamiętam jak ogłoszono przetarg na obsługę tej akcji. Pamiętam jak kompletowałam potrzebne dokumenty, jak drukowałam wielostronicową prezentację, jak wiozłam ją na Torwar do Sztabu Euro 2012.
A potem na przestrzeni miesięcy ileż to przesyłek przekazywałam właśnie do dyrektora tego sztabu, herbatę mu nawet robiłam, gdy przybył na spotkanie do fabryki:-)
Ostatnia rzecz jaką zrobiłam w tym temacie, przed odejściem, to wypłaciłam zaliczkę na delegację na Ukrainę:-)



Tak mi napisał:
wszystko dzięki Tobie!!
miliardy kilometrów nowych autostrad
600 boisk
30 milionów polskich dzieci zacznie grać więcej w piłkę
wszystko dzięki mojej najukochańszej byłej dziewczynie

To była notka: Z przymrużeniem oka dwa. A jak ktoś nie ma poczucia humoru i dystansu do moich zapisków, to już nie mój problem:-)

Ekologia, ekologią, ale ja tam jestem całkowicie za efektem cieplarnianym.
Czyż ta piękna wiosna nie jest fantastycznym zjawiskiem? Nie chcielibyście mieć zawsze takiej pogody? Takiego pięknego słońca, błękitnego nieba, ciepłej atmosfery? Cóż w tym złego? Po co mrozy, śniegi, deszcze, wichury, zawieje, zamiecie, mżawki i cała reszta takiej pogody, co to nawet pies nie chce wyjść na chwilkę z domu. Walka z odśnieżaniem, wypadki spowodowane złymi warunkami pogodowymi, wydatki na ciepłe kurtki i buty, po co to wszystko, pytam?
Zatem wy wszyscy którzy macie autka, śmiało produkujcie dwutlenek węgla ile wlezie, niechże nam będzie zawsze ciepło, niechże skończą się zimy rokrocznie zaskakujące drogowców, niechże nasze obuwie przestanie być niszczone okrutną solą.
Wy wszyscy użytkownicy dezodorantów i lodówek z freonem, do dzieła!

I tak wszystko na nic, ta temperatura podniesie się zaledwie o pół stopnia w skali 200 lat, pfiii – jakież to zatem globalne ocieplenie?

Nie lubię jak jest mi zimno!
KOCHAM WIOSNĘ!

Kiedyś rycerze przyjeżdżali do swoich księżniczek na białym koniu.
Teraz natomiast rycerze przybywają do swoich księżniczek białym samolotem.

A mówi się, że rycerze to tylko w bajkach.
Nieprawda!:P

Dostałam go w lutym, kilka dni przed Walentynkami.
Uważni pytają czy to zaręczynowy.
Nie – odpowiadam – gdyż zaręczynowy powinien posiadać tylko jeden brylant.
Ten ma nieco inną symbolikę, choć również podarowany został z miłości.

Zwróciwszy kiedyś uwagę, na pewien pierścionek, u wujostwa w sklepie ze złotem, wskazałam go i powiedziałam, że jest bardzo ładny. Pamiętam, jak wujek wtedy, swoją dłoniom określił wielkości kamienia i dodał: ‘dla Ciebie tylko brylanty, na pewno dostaniesz je od swojego mężczyzny.’
On wierzył, że to mnie spotka. Ja zawsze byłam niedowiarkiem.
Zresztą jeśli chodzi o biżuterię, to nigdy specjalnie mnie nie pociągała. Dopóki… dopóki nie zobaczyłam jak ten właśnie pierścionek, pięknie wygląda na mojej dłoni w świetle słońca.

Ojcem chrzestnym tego wspaniałego związku jest JEGO szwagier. Dostał od niego płytę z utworami Filipinek. Przesłuchał i chciał się dowiedzieć czegoś więcej o zespole z tamtych lat. Google dały wiele informacji po wpisaniu tego magicznego słowa. Przypadkowo zajrzał na szarego bloga i pewnie równie szybko jak się tam znalazł, zawróciłby do strony przeglądarki, gdyby nie foty kota Farkusa, którym się opiekowałam mieszkając w Austrii. Kot zwrócił jego uwagę. Z notek dowiedział się, że mieszkam w stolicy, o jakże przecież często jęczałam z tego powodu:-) ON jest Warszawiakiem, choć od wielu lat mieszka w Kalifornii.
Nie trudno z szarego, trafić na snupkowego bloga. Kolejne zaskoczenie – piesek z komiksów. Santa Rosa to ojczyzna Snoopiego, tam przez wiele lat mieszkał Charles Schulz, tam jest największe fistaszkowe muzeum, tam niedaleko mieszka ON.
I tak się zaczęło.

Matką chrzestną tego wspaniałego związku jest moja ólubiona pracowa koleżanka Ania. To ona nakłaniała mnie do zablokowania bloga hasłem. Hasło miało chronić przed ciekawskimi, wścibskimi czytelnikami, zwłaszcza tymi z fabryki, którzy mogliby narobić niepotrzebnego bałaganu.
28 sierpnia 2006 napisałam notkę informującą czytelników o kluczyku, który będą musieli posiadać, chcąc kontynuować czytanie zapisków Filipinki.
Na tą notkę, mailowo, odpowiedział ON.
I tak się zaczęło.

Jest Maciek i Piotrek – od nich mam moje blogi, dzięki nim piszę.
Jest ciocia Grażynka i jej modlitwy.
Są ci wszyscy, którzy zawsze życzyli mi szczęścia.

Może to właśnie dzięki tym wszystkim nieświadomym działaniom kilku osób, mogliśmy odnaleźć się, w tym wielkim, zaludnionym świecie?
Może to czysty przypadek?
Może to nasza karma?
Może to dobry los dał nam o sobie znać?

A może to kolejny cud, który ma miejsce za wstawiennictwem Jana Pawła II?
Francuska zakonnica opowiadała, że nagłe ustąpienie zaawansowanej choroby całkowicie ją odmieniło. „Jestem wyleczona. To działanie Boga przez wstawiennictwo Jana Pawła II. Nic nie jest takie jak przedtem.”
Pamiętam, że też kierowałam swoje modlitwy do papieża, prosiłam w nich o powołanie, o wskazanie Drogi, o Miłość. I te modlitwy zostały wysłuchane. Bo oto wszystko się spełnia, marzenia, pragnienia duże i małe, a nawet te, których nigdy nie śmiałam mieć. Nic nie jest takie jak przedtem.

Zatem powtarzam: warto wierzyć i marzyć. I warto być dobrym człowiekiem.

Wspaniałe na mojej emeryturze jest to, że podróżujemy.
Że snujemy się po ulicach miast bez pośpiechu, jakże charakterystycznego, dla krótkich urlopów. My nie musimy gnać. Nie musimy ‘zaliczyć’ pięciu muzeów, dziesięciu ważnych wystaw, piętnastu kościołów, zamków, ratuszy.
Jeśli nie mamy ochoty na spacery po, wyznaczonych przez przewodnik, ulicach, to zostajemy w hotelowym pokoju. Niezależnie od godziny jaką wskazuje zegar, jeśli mamy ochotę na posiłek, sen czy seks to tą ochotę zaspakajamy.
I to jest naprawdę cudowne! Możność życia na luzie, bez: ‘to trzeba’, ‘to musimy’, ‘to koniecznie’, ‘w tej minucie’. Ależ mi tego kiedyś brakowało. Moje życie było ciągłą spinką, teraz nadrabiam zaległości i ODPOCZYWAM!!!

I CHCE MI SIĘ ŻYĆ!

12

Brak komentarzy

12 małych karteczek.
Ułożonych chronologicznie w albumie, który wcale do tego nie służy.
Jestem sentymentalna.
Zbieram te formalne potwierdzenia odbytych przeze mnie lotów.
Od września ubiegłego roku.
Wtedy poleciałam pierwszy raz do Paryża.
WAW, CDG, MXP, NAP, DUB – te lotniska już znam.
Wyczekuję dnia, gdy w moim albumiku znajdzie się końcówka biletu za Ocean.

Kto by pomyślał, jeszcze rok temu, że polecę do Stanów?
Starania o wizę rozpoczęte.

- Personel pokładowy proszę o przygotowanie i sprawdzenie drzwi.
- Drzwi przygotowane i sprawdzone.

To moja ulubiona kwestia stewardes i niestety nie mogę się powstrzymywać by nie wypowiadać jej na głos, nim zrobi to obsługa lotu:-)


  • RSS