u-filipinki blog

Twój nowy blog

30 (słownie: trzydzieste) urodziny
30 (słownie: trzydzieste) imieniny. Podwójne nawet, bo przecież Marii Magdaleny.
Pałac Kultury też ma dzisiaj swoje święto.
A Uniwersam Grochów ma dokładnie tyle samo lat co ja. Uroczyste jego otwarcie nastąpiło właśnie w święto odrodzenia Polski, trzydzieści lat temu. W tym sklepie naprawdę zatrzymał się czas – ekspedientki w nylonowych fartuchach i takie tam.

To był bardzo dobry rok w moim życiu, myślę sobie, że nawet najszczęśliwszy. Najważniejsze marzenia spełnione, ale to przecież dopiero początek:-)

Obiad w Ale Glorii na Placu Trzech Krzyży, restaurację gorąco polecam. Wnętrza piękne, jedzenie pyszne.

Naszyjnik z perełek.

Dwie walizki spakowane, trochę ciuchów, trochę książek i komputer, bo przecież trzeba pisać notatki z Ameryki. Bo przecież czytelnicy czekają na wieści o Filipince.

prawdziwa kobieta rozpozna prawdziwy brylant

Czwarty: Zazdrość (Invidia)

Bo jest zazdrość szczera, dobra, pozytywna. Taka, gdy mówisz: „ale masz fajnie, ale ci dobrze, zazdroszczę ci, też bym tak chciała, też z chęcią pojechałabym sobie tam i siam”. Od razu po tej wypowiedzi dodajesz: „gratuluję ci tego, cieszę się z tobą, tak dobrze jest widzieć ciebie szczęśliwą, twój optymizm udziela się innym, watro mieć marzenia, trzymam za ciebie kciuki, niech ta radość nigdy cię nie opuszcza, będę też czekać na mój taki czas”.

Ale jest jeszcze inna zazdrość.
Budzisz się rano i pierwszą myślą jaka ci przychodzi do głowy, to: „kurwa, dlaczego tej małpie się udało, dlaczego nie mnie to spotkało, co niby w niej takiego jest, że dostaje to co dostaje, a ja nie mam nic, przecież to należy się właśnie mi, była zaledwie murzynem od mycia kubeczków, cóż mogę dzisiaj zrobić, żeby odczuła, że to szczęście nie jest prawdziwe, że pierścionek jest plastikowy, że jej życie jest śmiechu warte…”
A potem te myśli towarzyszą ci przez cały dzień. I twoje zawistne zachowanie to zdradza, twoje działania są wynikiem tej właśnie zazdrości.

To jest żałosne.
Współczuję takim ludziom.
Jakże są ubodzy, jakież ich życie jest smutne. Nie mają siebie, swojego prywatnego, dobrego życia. Za to mają plotki, mają sensacje, skandale, mają telenowele, mają blogi innych. Podglądają, krytykują, obmawiają, jak się da to wbiją szpileczkę, żeby dać o sobie znać, że życzą ci bardzo bardzo źle.

Inteligentny człowiek zna pojęcie skrótu myślowego.
Inteligentny człowiek wie, że pierścionek zaręczynowy może być oprawionym zwykłym szkiełkiem. Bo nie o to chodzi, żeby…. Zresztą nie będę więcej pisać, dobrzy ludzie wiedzą co mam na myśli, idioci i żałośni zazdrośnicy nigdy tego nie zrozumieją, nie ma w ich sercach miejsca na pokorę… biedni są… ich życie ogranicza się do podglądania i wyśmiewania życia innych…

Jakim Ty jesteś człowiekiem?
Który rodzaj zazdrości okazujesz tym, którzy są naprawdę szczęśliwi?

Jaśko-John – dziękuję ci Panie, że moją ręką pokarałeś Kargula. (…)
Stary Pawlak – A na całe Kargulowe plemię i pole.
Jaśko-John – A na całe Kargulowe plemię i pole, spuść dobry Panie Boże wszystkie plagi egipskie.
Stary Pawlak – Tylko się nie pomyl i nas Pawlaków,
Jaśko – John – Tylko się nie pomyl i nas Pawlaków,
Stary Pawlak – Aha, sąsiadów Kargulowych,
Jaśko – John – Sąsiadów Kargulowych, niedoświadczaj, bo my się swojej miedzy trzymamy.

Sesja

Brak komentarzy

Siedzę, czytam, szukam odpowiedzi i łzy mi lecą ze złości chyba. Czy ja muszę to wszystko wiedzieć, żeby być psychologiem???

Makrofagi:
a. rozpoznają antygen, gdy pojawi się ponownie w organizmie
b. blokują aktywność obronną
c. kontrolują przebieg odpowiedzi immunologicznej poprzez wydzielanie cytokin
d. pochłaniają i trawią antygen, a poprzez uwalnianie cytokin uaktywniają komórki T

W aferentnym układzie dróg czucia neuron pierwszy jest odpowiedzialny za:
a. lokalizację bólu
b. reakcję na ból AUN
c. przekazanie informacji do rdzenia kręgowego
d. przekazanie informacji z rdzenia kręgowego do wzgórza

7.07.2007.
Za 15 dni kończę 30 lat.
Za 17 dni lecę do San Fran.
Piękny prezent, na kolejny etap życia.
Nie wybieram się do Ameryki na zawsze.
Chcę sprawdzić czy mój sprzeciw wobec Stanów był słuszny.
Jeśli się pomyliłam z pewnością zostanę tam na dłużej.

A najbardziej boję się:
- jedenastogodzinnego lotu
- terroryzmu
- trzęsienia ziemi

SAN FRANCISCO – SCOTT MCKENZIE

If you’re going to San Francisco
Be sure to wear some flowers in your hair
If you’re going to San Francisco
You’re gonna meet some gentle people there

For those who come to San Francisco
Summertime will be a love-in there
In the streets of San Francisco
Gentle people with flowers in their hair

All across the nation
such a strong vibration
People in motion
There’s a whole generation
with a new explanation
People in motion people in motion

For those who come to San Francisco
Be sure to wear some flowers in your hair
If you come to San Francisco
Summer time will be a love in there

Gdy słyszę, że w Polsce jest 8 milionów psów, to za nic nie potrafię sobie wyobrazić jednocześnie 8 milionów szczęśliwych ich posiadaczy. Odpowiedzialnych hodowców, dobre opiekujące się tymi zwierzakami rodziny.

Widzę 8 milionów kup każdego dnia. Ciekawe ile to ton? Kupy na trawnikach, na chodnikach, w parkach. I zaledwie garstka spacerowiczów wyposażona w torebki do których trafiają psie odchody.

Słyszę 8 milionów psów ujadających w małych blokowych mieszkankach, wiernie czekających na swoich właścicieli, aż ci wrócą z pracy, z imprezy, z zakupów. Biedne psy szczekające z przerażenia może, ze samotności może, z powodów czysto fizjologicznych może, a może ujadające na jakże potężną głupotę swoich opiekunów.
Opiekunów? Sprawców przemocy chyba!

Wyobrażam sobie 8 milionów ofiar (ostro?) pogryzionych przez psy. Co rusz wiadomości donoszą o nieszczęśliwych wypadkach, właśnie z udziałem tego zaprzyjaźnionego podobno z człowiekiem zwierzęcia.
Albo noworodek zagryziony przez pitbula, albo dwunastolatek pogryziony przez burka z łańcucha…
Za wyjątkiem tej grupy psiaków, które służą wiernie niewidomym, które pomagają ratownikom, które ‘pracują’ w szeregach straży granicznej.

Znam kilka piesków, którym jest w życiu dobrze. To na przykład: Piesek Reksio, Piesek Bingo, Piesek Baluś. Dlaczego one nie muszą ujadać godzinami w oczekiwaniu aż ktoś im ulży najkrótszym bodaj spacerem, jakimkolwiek towarzystwem? Jakaż prosta jest odpowiedź: ich właścicielami są ludzie rozumni.

Błagam! Jeśli masz psa to zatroszcz się o niego należycie.
Pies to ogromny OBOWIĄZEK, a nie gadżet, którego posiadasz na pokaz, lub do towarzystwa na spacerek po gazetkę rano i na papieroska wieczorem!!!

Órodziny

Brak komentarzy

O mamooooo zapomniałam o Twoich urodzinach, archiwum bloga przypomniało mi, że były w pewien czerwcowy czwartek.
I Twoich też. Były w lutym.
I Twoich, które miałeś w kwietniu.

To bardzo dobry znak, nie pamiętać o TYCH właśnie urodzinach:-)
Nareszcie odchodzicie w zapomnienie…

płaszczyk od Burberry

Reklama

2 komentarzy

Aneta Kręglicka słowami: „Miliony gwiazd zazdroszczą kobiecie, która nosi choćby jeden brylant” reklamuje biżuterię APARTU.

No proszę, nie wiedziałam, że gwiazdy mi zazdroszczą;-)

Felieton

2 komentarzy

Dwieście czwarty numer miesięcznika, jeśli dobrze liczę, ukazuje się na polskim rynku od 17 lat. A po raz pierwszy go kupiłam. Twój Styl to grube, kolorowe czasopismo, składające się z reklam prasowych i próbek reklamowych różnych kosmetyków oraz z niewielkiej ilości tekstu do czytania.
Kupiłam, bo irlandzka kuzynka streściła mi przeczytany właśnie w Twoim Stylu, felieton Agaty Passent. Zainteresował mnie.
Kiedyś Asia komplementowała moje pisanie słowami: „Czytam twoje zapiski na równi z felietonami Agaty Passent”. No tak, tylko ja osobiście nigdy jej nie czytałam. Dzisiaj był ten pierwszy raz.
Skan tekstu zamieszczam tutaj, może ktoś z Was będzie chciał też go przeczytać. I życzyłabym sobie by pośród tych ktosiów byli w dużej części mężczyźni.

Drodzy Panowie, pomińcie wszystkie głupiutkie feministki i uwierzcie, że oprócz nich są prawdziwe kobiety, które czekają na prawdziwych dżentelmenów.
Jestem bardzo szczęśliwa, że przed kilkoma miesiącami odnalazł mnie taki taktowny kompan i mogę każdego dnia doświadczać tego o czym traktuje ta wypowiedź.



Drobne

Brak komentarzy

Byłabym hipokrytką narzekając na Polskę, w odniesieniu do innych krajów, nigdy w nich nie będąc.
No ale mam tą przewagę, że byłam. Bywam. I będę bywać.

Jak to się dzieje, że w niektórych, wydawać by się mogło, niezwykle prostych sprawach reprezentujemy w naszym kraju, grzecznie mówiąc prekambr.

Pół roku we Francji.
Trzy lata w Austrii.
Zaledwie w ostatnich miesiącach podróż do Włoch, Belgii, Holandii, Hiszpanii.
I ani jednego przypadku kasjerki, która otrzymując banknot odpowiedziałaby na jego widok: „ Nie mam wydać.”
Ja już nie potrafię w takich sytuacjach być cierpliwa, grzeczna, tolerancyjna.
Co to znaczy, że się nie potrafi należycie zadbać o swoje stanowisko, które ogranicza się zaledwie do jednej szuflady z przegródkami, w której jest bilon, banknoty i wydruki potwierdzające płatność kartą?!?
Obowiązkiem kasjera powinno być takie dysponowanie pieniędzmi, by móc wydać najbardziej wyszukane sumy reszty dla klienta. Jeśli stu ostatnich klientów zapłaciło banknotami o wysokim nominale, czego skutkiem jest brak drobnych w kasie, to obowiązkiem kasjera jest niezwłoczne poinformowanie o tym, nie kurwa klienta, ale przełożonego, który ma również dbać o drobne.

Ale u nas jest tak:
- przepraszam, ale nie mam wydać
- może pan/pani rozmieni tu obok
- może pan/pani coś jeszcze dokupi
- będę dłużny 20 groszy
- proszę poczekać, muszę pójść rozmienić – tutaj kasjer zamyka kasę i biega szukając ratunku tam i siam, trwoniąc cenny czas płacącego

Czy to naprawdę takie trudne zadbać o to, by w każdej przegródce znajdowały się odpowiednie monety?
Czyż nie można prosić o drobne, tych właśnie klientów, którzy płacą gotówką, o te końcówki przynajmniej?
Czyż nie można w kasie trzymać bilonu w rolkach, tak na wypadek gdyby się wszystkie drobne skończyły?

Dlaczego kasjerzy, kasjerki i ich przełożeni w innych krajach potrafią radzić sobie z tym problemem, tak by przez sekundę nie dotyczył on klienta.

W Starbuck’u można wręczyć banknot stu dolarowy i kupić za to najmniejszą, najtańszą kawę. I nie usłyszy się z pewnością tekstu: „Przykro mi, ale nie mam wydać, z taką kasą nie wypije pan tej kawy”.

Pracowałam w sklepie, pracowałam w restauracji, nie przypominam sobie bym kiedykolwiek odesłała klienta by rozmienił sobie pieniądze, bo ja nie mam mu wydać.

Gdy przychodzisz na świat, to lepiej żeby twój tata miał lat 16, czy lat 50?
Czy może w tym wypadku nie powinno być w ogóle mowy o ‘lepiej’?


  • RSS